Prawo w praktyce

Czy trzeba płacić ZAiKS za radio w sklepie lub zakładzie?

Legenda głosi, że radio w lokalu jest darmowe, bo „przecież jest wyjątek w ustawie”. Wyjątek jest — tyle że wąski, obwarowany warunkami i z ciężarem dowodu po Twojej stronie. Poniżej to, co z art. 24 ust. 2 wynika naprawdę: przepis słowo w słowo, dwa głośne wyroki i tabela pokazująca, kiedy radio może grać bez opłat, a kiedy na pewno nie.

Ten artykuł to drogowskaz dla prowadzących lokal, nie porada prawna. Nasze własne podejście — katalog spoza wszystkich repertuarów, bez opierania się na wyjątkach — opisujemy na stronie muzyka bez ZAiKS-u.

Co naprawdę mówi art. 24 ust. 2

Zacznijmy od źródła, bo mało który przepis prawa autorskiego obrósł tyloma mitami. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych mówi tak:

„Posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.”

Pełny, ujednolicony tekst ustawy znajdziesz w oficjalnym serwisie ISAP (PDF, art. 24 ust. 2). W tym jednym zdaniu siedzą trzy warunki i warto przeczytać je powoli. Po pierwsze: „urządzeń służących do odbioru” — chodzi o odbiornik, radio albo telewizor, który łapie nadawany sygnał. Po drugie: „nadawane utwory” — program w chwili, gdy leci na antenie, nie nagranie i nie playlista. Po trzecie: „jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych” — i tu zaczyna się cały spór, bo o tym, kto ma brak korzyści wykazać, przepis milczy. Odpowiedziały sądy. Nie po myśli lokali.

Czego ten wyjątek nie obejmuje

Krótko: wszystkiego poza odbiorem nadawanego programu przez odbiornik. Spotify i inne aplikacje konsumenckie, playlisty z telefonu, pliki mp3 z pendrive’a, serwisy muzyki tła grające repertuar komercyjny — nic z tego nie jest „odbiorem nadawanych utworów” i art. 24 ust. 2 w ogóle się do tego nie odnosi. Przy aplikacjach konsumenckich dochodzi zresztą drugi problem, od ustawy zupełnie niezależny: Spotify na własnej polskiej stronie pomocy zastrzega, że licencja obejmuje wyłącznie użytek osobisty, nie firmowy. Rozkładamy to na czynniki pierwsze w artykule Spotify w lokalu: czy to legalne?

Wątpliwy jest nawet odbiór „radia” przez internet. Stream w aplikacji czy w przeglądarce to inna droga niż nadawanie, a przepis mówi o urządzeniach do odbioru programu — litera wyjątku tego nie obejmuje i bezpieczniej założyć, że opłaty są należne. Podobnie z nagraniem audycji i puszczeniem jej później: to już nie odbiór, tylko odtwarzanie nagrania.

Ciężar dowodu leży po Twojej stronie — lekcja z 2005 roku

Najważniejsze zdanie tego artykułu: to nie organizacja zbiorowego zarządzania musi udowodnić, że na radiu zarabiasz. To Ty musisz udowodnić, że nie zarabiasz.

Ustalił to Sąd Najwyższy w wyroku z 28 września 2005 r., I CK 164/05. Sieć sklepów z luksusowym obuwiem grała muzykę w salonach sprzedaży i powoływała się właśnie na art. 24 ust. 2: żadnej korzyści z tego nie mamy. Sąd Najwyższy odpowiedział dwiema tezami, które od dwudziestu lat ustawiają wszystkie takie spory. Pierwsza: kto powołuje się na wyjątek, ten wykazuje jego przesłanki — w tym brak korzyści majątkowej. Czyli lokal, nie organizacja. Druga: brak korzyści wchodzi w grę głównie tam, gdzie muzyka wypełnia czas personelowi w małych punktach handlowych i usługowych — a nie tam, gdzie współtworzy oprawę sprzedaży dla klientów. Sieć przegrała; skończyło się na 250 000 zł.

Przekładając to na praktykę: jeżeli radio gra na sali, dla klientów, jako element atmosfery — sądy widzą w tym korzyść majątkową. Realny zasięg wyjątku to zaplecze i małe zakłady, w których muzyka towarzyszy pracy, a nie zakupom.

Fryzjer z Wałbrzycha: wygrał — ale zobacz jak

Drugą sprawę możesz kojarzyć z nagłówków: fryzjer z Wałbrzycha przestał płacić za radio grające w zakładzie i sprawa trafiła do sądu. Wygrał — najpierw przed Sądem Okręgowym w Świdnicy (I C 2418/13), potem w apelacji przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu (I ACa 806/14). Tyle mówią nagłówki. Teraz to, czego w nich nie ma.

Fryzjer nie wygrał dlatego, że „fryzjerom wolno”. Wygrał, bo przeprowadził dowód: złożył w sądzie 272 oświadczenia klientów, że nie wybierają zakładu dla muzyki, oraz dane o przychodach, z których nie dało się wyczytać żadnego związku z radiem. Sądy sięgnęły przy tym po wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-135/10 (SCF przeciwko Del Corso) — o włoskim dentyście, u którego radio w poczekalni nie miało charakteru zarobkowego, bo pacjenci nie przychodzą do gabinetu dla muzyki.

Z tej historii płyną dwa wnioski i oba są prawdziwe. Wyjątek da się obronić — to nie jest martwy przepis. Ale obrona to praca: setki oświadczeń, dane finansowe, dwie instancje. Organizacje prowadzą takie spory seryjnie i mają do tego cały aparat; Ty masz jeden lokal i jedną sprawę. Stawkę też da się policzyć — przegrana oznacza odszkodowanie w wysokości dwukrotności hipotetycznej opłaty licencyjnej (trzykrotność uchylił Trybunał Konstytucyjny w sprawie SK 32/14). Budowanie codzienności lokalu na przepisie, którego trzeba bronić w sądzie, to strategia dla ludzi o mocnych nerwach.

Prawa pokrewne: po co w tej historii art. 100

Rachunek za muzykę w lokalu to nie tylko ZAiKS, czyli prawa autorów. Druga pozycja to prawa pokrewne — artystów wykonawców i producentów nagrań; opłaty z tego tytułu przy publicznym odtwarzaniu w typowym lokalu inkasuje jednym rachunkiem STOART. Dobra wiadomość dla tych, u których wyjątek rzeczywiście działa: art. 100 ustawy każe stosować ograniczenia prawa autorskiego, w tym art. 24, odpowiednio do praw pokrewnych. Tam, gdzie odbiór radia mieści się w wyjątku, chroni to również przed roszczeniami z tego drugiego tytułu. Zła wiadomość: to wciąż ten sam wąski wyjątek, z tym samym ciężarem dowodu. Żadnej osobnej, szerszej furtki tu nie ma.

Abonament RTV to nie to samo

Te dwie opłaty myli mnóstwo osób, więc rozdzielmy je raz na zawsze. Abonament RTV to państwowa opłata za samo używanie odbiornika radiowego lub telewizyjnego — wynika z osobnej ustawy i zasila media publiczne. Tantiemy dla ZAiKS-u i STOART-u to zapłata dla twórców, wykonawców i producentów nagrań za muzykę, która gra u Ciebie. Dwa różne porządki prawne, dwóch różnych odbiorców pieniędzy. Opłacony abonament nie zwalnia z tantiem, umowa z organizacjami nie zwalnia z abonamentu — i żadna z tych opłat nie „zawiera w sobie” drugiej.

Kiedy radio może grać bez opłat, a kiedy nie

Sytuacja w lokaluJak to wygląda w świetle przepisu i wyroków
Radio z odbiornika na zapleczu albo w małym zakładzie — gra personelowi, klienci nie przychodzą „dla muzyki”Wyjątek z art. 24 ust. 2 może mieć zastosowanie. Brak korzyści majątkowej udowadniasz Ty — tak, jak zrobił to fryzjer z Wałbrzycha.
Radio na sali, dla klientów, jako element atmosferySądy widzą tu korzyść majątkową (I CK 164/05). Opłaty należne: umowy z ZAiKS-em i STOART-em.
Telewizor w części dla gościTe same zasady co przy radiu: odbiornik i nadawany program, ta sama poprzeczka dowodowa.
„Radio” przez internet — aplikacja, stream w przeglądarcePoza literą wyjątku, która mówi o odbiorze nadawanych utworów. Bezpieczniej przyjąć, że opłaty są należne.
Spotify, playlisty, pliki, serwis muzyki tła z repertuarem komercyjnymArt. 24 ust. 2 w ogóle tego nie dotyczy. Potrzebna licencja — albo katalog spoza wszystkich repertuarów.

Tam, gdzie opłaty są należne, stawki wynikają z jednej wspólnej tabeli zatwierdzonej dla wszystkich organizacji — aktualne wersje znajdziesz w oficjalnym wykazie zatwierdzonych tabel wynagrodzeń, a to, skąd te opłaty się biorą i od czego zależą, tłumaczymy po ludzku w artykule Ile kosztuje muzyka w lokalu?

Jeśli mimo wszystko chcesz oprzeć się na wyjątku, lista kontrolna wygląda tak:

  • Odbiornik i program z anteny — nie aplikacja, nie playlista, nie nagranie.
  • Muzyka dla personelu, nie jako oprawa sprzedaży. Im mniejszy punkt, tym bliżej scenariusza, o którym mówił Sąd Najwyższy.
  • Dowody zbierane zawczasu: oświadczenia klientów i dane o przychodach — fryzjer z Wałbrzycha zebrał ich 272.
  • Gotowość na spór: najpierw wezwanie do zapłaty, potem pozew. Organizacje idą tą drogą rutynowo.

Uczciwa alternatywa: nie wieszać lokalu na wyjątku

Powiedzmy wprost, czego w tym artykule nie ma: zachęty, żeby grać radio „na art. 24” i liczyć, że się uda. Nie sprzedajemy tego wyjątku, bo to linia obrony w procesie, a nie model prowadzenia lokalu — ciężar dowodu leży po Twojej stronie, a po drugiej stoi organizacja z rutyną procesową.

Jest droga, która nie wymaga wygrywania w sądzie: muzyka spoza wszystkich repertuarów. Katalog Ambsonic jest w stu procentach oryginalny i powstał dla Ambsonic — muzyka wspomagana przez AI i wybierana, redagowana i masterowana przez ludzi. Żaden utwór nie figuruje w repertuarze ZAiKS-u, STOART-u, SAWP ani ZPAV, a katalog nie zawiera fonogramów opublikowanych w celach handlowych. Tantiemy nie mają się z czego naliczyć — nie dlatego, że ustawa robi wyjątek, tylko dlatego, że w łańcuchu praw nie ma nikogo, kogo te organizacje reprezentują.

Do tego dostajesz potwierdzenie na piśmie, wystawione na nazwę i adres Twojego lokalu — dowód na wypadek pytań o źródło muzyki. A gdy przyjdzie pismo, pomagamy przygotować odpowiedź. Bez obietnic w stylu „nigdy więcej żadnych obowiązków”: jeżeli obok naszego katalogu gra u Ciebie radio czy telewizor, te źródła podlegają zwykłym zasadom — dokładnie tym opisanym wyżej. Jak to wszystko działa, opisujemy na stronie muzyka bez ZAiKS-u, a szczegóły planów znajdziesz w sekcji cennika na stronie głównej (po angielsku).

To nie jest porada prawna. Artykuł zbiera informacje o charakterze ogólnym (stan: lipiec 2026); przepisy i orzecznictwo opisujemy według źródeł podlinkowanych w tekście. Wiążącą ocenę Twojej sytuacji da Ci prawnik zajmujący się własnością intelektualną.

Następny krok

Muzyka tła, której nie trzeba bronić w sądzie

Katalog spoza wszystkich repertuarów, potwierdzenie na piśmie dla Twojego lokalu i playlisty ułożone pod porę dnia. Okres próbny jest darmowy i nie wymaga karty.

Czytaj dalej